Cykl powstawał od pierwszych dni mojego pobytu w Maroku. Był efektem uwolnienie od napięcia i rozbrojenie twórczej blokady. Składa się na niego 12 obrazów – 12 portretów zupełnie różnych postaci: od bliskich i przyjaciół, przez przypadkowych nieznajomych i twarze z filmów, aż po postaci nieistniejące, kreowane na podstawie archiwalnych zdjęć z początku XX wieku.
Za każdym razem twarz modela służy do ukazania czegoś więcej niż tylko zewnętrznego podobieństwa. To portrety emocji, ulotnych stanów psychiki oraz cech charakteru, które w momencie natchnienia dały się uchwycić na płótnie.
Każdy z tych elementów ludzkiej natury ma dla mnie swój plastyczny wymiar. Tak jak dźwięki układają się w mojej wyobraźni w kształty, litery niosą ze sobą kolory, a zapachy kojarzą się z konkretnymi fakturami – tak samo ludzka dusza, rozumiana jako esencja istnienia, ma własne barwy. To synestetyczne przeplatanie się bodźców zmysłowych prowadzi mnie przez cały proces.
Pracę zaczynam zazwyczaj od wykonania zdjęć. Szukam ujęć naturalnych, niepozowanych, gdy model nie czuje się obserwowany. O wyborze decyduje nagła inspiracja – moment, w którym patrząc na kogoś, widzę już gotowy obraz. Następnie, kierując się intuicją i wyczuciem formy, dobieram paletę barwną oraz dekorację tła. Moim celem jest jak najwierniejsze oddanie energii i aury postaci poprzez filtr własnej wizji.
Zastosowana przeze mnie metoda opiera się na kontraście: minimalizm w doborze kolorów spotyka się tu z maksymalizmem dekoracji. Realizm postaci zestawiam z płaskim ornamentem, mocnym światłem i głębokim cieniem. Format kwadratu spaja cały cykl, pozwalając na jego ekspozycję w formie spójnej mozaiki.